Czy zabezpieczenia związane z koronawirusem są wystarczające?

Czy zabezpieczenia związane z koronawirusem są wystarczające

Rząd dokłada wszelkich starań, aby zapobiec masowemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa w Polsce. Trzeba mu oddać, że wprowadził surowsze obostrzenia niż rządy krajów zachodnich, w których obserwuje się po kilka tysięcy zachorowań na koronawirusa. Czy zabezpieczenia związane z koronawirusem są wystarczające?

Obowiązkowa kwarantanna dla wszystkich powracających do kraju

Uczciwie trzeba przyznać, że wdrożone zasady bezpieczeństwa są naprawdę bardzo ostre, ale może okazać się, że niewystarczające. Obecnie działające zasady dopuszczają bowiem wjazd do Polski naszych obywateli powracających z terenów zagrożonych. Mają oni zostać poddani 14-dniowej, domowej kwarantannie.  Pojawia się jednak kilka problemów z tym związanych, które omówimy poniżej.

W sobotę Polacy masowo szturmowali granicę

Po pierwsze, kwarantanna obowiązuje od wczoraj, kto przekroczył granicę w sobotę, jej nie podlega. A co zrobili obywatele Polski? Masowo rzucili się na przekraczanie granic, dopóki te pozostawały otwarte. Wielu z nich pewnie teraz robi zakupy w sklepach spożywczych i odwiedza swoich krewnych. Szkoda, że granice nie zostały zamknięte od razu w nocy z piątek na sobotę.  Jednak prawdopodobnie rząd nie był w stanie od razu wprowadzić kontroli na przejściach granicznych.

Potrzebna lepsza kontrola osób przebywających na kwarantannie

Po drugie, naraz do Polski powraca bardzo wiele osób z terenów zagrożonych.  To oznacza duży wzrost nowych zachorowań. Choć większość osób przestrzega kwarantanny, to zawsze znajdzie się 1% wyrywnych, którzy to wyjdą na zakupy do sklepu, wyprowadzą psa na spacer, odwiedzą przyjaciół czy sąsiadów. Przy 1000 osób poddanych kwarantannie, to było 10 osób. Przy kilkudziesięciu tysiącach, to będą już setki osób. Pamiętajmy, że 65-latka z Krapkowic, która wróciła do Polski z Holandii, mogła zarazić nawet 90 osób. Podróżowała bowiem dwoma autobusami, z których każdy wiózł kilkadziesiąt osób. Do tego dwukrotnie odwiedziła krapkowicką przychodnię.  Jeśli teraz ten 1% poddanych kwarantannie, czyli kilkaset osób, zarazi 90 osób, to koronawirus będzie rozprzestrzeniał się lawinowo.

Dobrze byłoby przekształcić hotele w obiekty dla osób w kwarantannie

Po trzecie, wiele osób, które powraca wyczarterowanymi samolotami, ma problem z przedostaniem się do domu. Jeśli osoby te skorzystają z komunikacji zbiorowej, mogą zarazić innych ludzi.  Dobrze byłoby przejąć większą kontrolę nad kwarantanną i uniknąć kontaktu osób nią objętych  z osobami, które ostatnio przebywały wyłącznie w Polsce.  Gdyby na czas kwarantanny przekształcić szkoły i miejscowe hotele w obiekty służące rządowi do walki z koronawirusem, w pewnym momencie chorowałyby tylko osoby, które przybyły do Polski w ostatnim czasie. Nie zarażałaby  one kolejnych osób w swojej okolicy.

Ryzyko zakażenia najbliższych

Po czwarte, nie wiadomo, jak rozwiązać problem kwarantanny, gdy do kraju powraca mąż, a jego żona wraz z dziećmi są zdrowi i chodzą do pracy. Nie da się go odizolować od reszty mieszkańców, a oni z kolei muszą chodzić do pracy. Jeśli zarażą się od członka rodziny, który wrócił z zagranicy, przyniosą to do swoich firm i zachorują kolejne osoby.

Dobro społeczne wymaga wdrożenia ostrzejszych zasad związanych z kwarantanną

Nie chodzi o to, aby kogokolwiek stygmatyzować, dlatego że wrócił z zagranicy. Jednak dla dobra społecznego warto byłoby wdrożyć ostrzejsze zasady  w przypadku kwarantanny. Wszystkim nam bowiem zależy na jak najmniejszej liczbie zachorowań, zgonów i szybkim powrocie do normalności. Im dłużej będziemy walczyć z koronawirusem, tym bardziej ucierpi nasza gospodarka. Nie będziemy mieli gdzie pracować, jak zarabiać i  z czego opłacać żywności, rachunków etc. Dlatego im bardziej restrykcyjne działania wdrożymy dziś, tym szybciej opanujemy kryzys epidemiologiczny. Musimy jednak pamiętać o jednym. Nawet jeśli na początku kwietnia sytuacja się poprawi, nie powinniśmy rezygnować z przymusowej kwarantanny dla powracających i otwierać granic. Na święta bowiem zjadą do Polski pracujący w Niemczech, Holandii i Wielkiej Brytanii. Ich powrót do kraju może wywołać nową falę zachorowań.  Dlatego zachęcajmy swoich bliskich do pozostania za granicą. Tego wymaga dobro społeczne.

PODZIEL SIĘ: